1210 / 2015
Muzyczny świat przyjaciela Szostakowicza

Coraz częściej ukazują się kolejne albumy z nagraniami Mieczysława Weinberga – polskiego Żyda, który uciekł przed nazistowską okupacją do Związku Sowieckiego i tam stał się jednym z najważniejszych kompozytorów XX wieku.

Wciąż niedoceniony, pomału odkrywany, ten przyjaciel Dmitrija Szostakowicza, był niezwykle płodnym twórcom, autorem licznych symfonii, kwartetów smyczkowych, a także oper, muzyki fortepianowej i kameralnej. Niestety, wciąż niezwykle rzadko jego dzieła prezentują polscy muzycy, dlatego tym większe brawa należą się duetowi Piotr Różański - Maria Sławek, który prezentuje na najnowszej płycie wydanej przez CD Accord jego 4 i 5 sonatę skrzypcową, które przedziela sonatina. Stroniąc od awangardy, nie idąc w poszukiwanie nowych wirtuozerskich chwytów, Mieczysław Weinberg tworzył dzieła oryginale, pociągające, wymagające skupienia zarówno od wykonawcy jak i słuchacza, mocno osadzone w wielkiej tradycji, ale rozrywające zbyt wąski gorset i dążące ku wolności i eksperymentom. Miał jednak "problem" - żył i zmarł jako przyjaciel Szostakowicza i wciąż oceniany jest przez wielu ekspertów jedynie jako jego zdolnym epigonem. Jest to jednak niesłuszna ocena, gdyż myląca inspirację, z jego naśladownictwem. Co ciekawe warto wspomnieć, że choćby wątki żydowskie w muzyce Szostakowicza to efekt inspiracji właśnie muzyką Weinberga.

Prezentowane na krążku CD Accord dzieła zasługują na szczególną uwagę, gdyż wszystko wskazuje na to, że już w najbliższym czasie mogą być o wiele częściej niż to do tej pory miało miejsce wykonywane. Niedawno choćby piątą sonatę mogliśmy usłyszeć w interpretacji Marthy Argherich i Gidona Kremera na festiwalu w Lugano - teraz nagranie to można znaleźć na kolejnym potrójnym wydawnictwie dokumentującym jego najlepsze momenty.

Mieczysław Weinberg łączył bowiem ze sobą to – co charakteryzuje prawdziwie wielkiego twórcę – szacunek do przeszłości, tradycji, wyciąganie wniosków z własnych doświadczeń życiowych, chęć opowiedzenia o nich poprzez języki muzyki, a także poszukiwanie swojej drogi, nowych wpływów, bycie ciągle otwartym, w ruchu, choć przy tym także niezwykle krytycznym wobec siebie i nowostek.Słuchając krążka Piotra Różańskiego i Marii Sławek można mieć tylko nadzieję, że nie poprzestaną oni jedynie na tym wydawnictwie i na kolejnym zaprezentują wcześniejsze sonaty Weinberga. Podobnie jak to ma miejsce w przypadku jego kwartetów smyczkowych – których komplet jak na radzie przedstawił jedynie belgijski Danel Quartet dla CPO – także sonaty skrzypcowe stanowią przekrój przez różne doświadczenia twórcze, które wpłynęły na różnorodny, zmienny język muzyczny tego wielkiego kompozytora.

Podobnie ma się rzecz z innym rewelacyjnym krążkiem wydanym przez niezastąpione CPO, które specjalizuje się w promowaniu muzyki niesłusznie zapomnianej, marginalizowanej. Po tym, jak wydawnictwo to wypuściło na rynek komplet kwartetów smyczkowych Mieczysława Weinberga i wychodzą w nim kolejne płyty z jego muzyką kameralną, właśnie ukazał się krążek z jego świetną, mocno modernistyczną 10 symfonią, Concertino op. 42 i Rapsodię na tematy mołdawskie op 47. nr.3 - oba dzieła z przeznaczeniem na skrzypce i orkiestrę. Na płycie usłyszymy Orkiestrę Kameralną Amadeus Polskiego Radia Amadeusz dowodzona jest Agnieszkę Duczmal i jej niezmiernie utalentowaną córkę Anna Duczmal-Mróz, a w rolę solisty - skrzypka wirtuoza wciela się młoda, a już niezwykle ceniona Ewelina Nowicka. Dla niej spotkanie z Wainbergiem nie jest żadną nowością, gdyż od lat nie tylko gra jego utwory, ale także kilka z nich zdążyła nagrać. Dla wydawnictwa RecArt nagrała niedawno w duecie z Mileną Antoniewicz krążek w całości poświęcony jego utworom na skrzypce i fortepian i, co ciekawe, nie znalazła się na nim żadna z jego pięciu sonat. Oprócz Concertino op. 42 i Rapsodi op. 47 nr.3 znalazła się tam też Sonatina op. 42. Warto dodać, że oprócz Rapsodii, oba te dzieła nagrał niedawno dla ECM także wielki Gidon Kremer. Ewelina Nowacka idzie trochę jego śladami, gdyż nie tylko już dziś prezentuje niezwykłe zdolności, to potrafi też promować dzieła zapomniane, jak choćby nagrany przed kilku laty dla Acte Prealable koncert skrzypcowy Ludomira Różyckiego, czy... koncert skrzypcowy op.67 Weinberga. Miejmy nadzieję, że CPO pójdzie za ciosem i będzie dalej przedstawiać kolejne tak wysokiej jakości nagrania muzyki wielkiego polskiego twórcy.

źródło